Stany wewnętrzne

STANY WEWNĘTRZNE

Granice są wyznaczone, określone. To, co jest poza tymi granicami jest tajemnicą. Człowiek, posiadając wyobraźnię, jest w stanie przekroczyć tę granicę. Jest w stanie pokonać śmierć. Żyjąc, wciąż podróżujemy. Jesteśmy skazani na nieustanną wędrówkę, podczas której poznajemy siebie i świat nas otaczający. Przekraczamy siebie, pokonując słabości. Kroczymy – przeżywając. Istotne jest poznać tego w sobie i dać mu iść, gdyż zagłuszani monotonią i marazmem przyziemnej strony egzystencji umieramy, nie doznając objawienia. Każdy ma swoje miejsce: gdzie są jego korzenie, gdzie się wychował, gdzie mieszka, gdzie jest. Każdy ma miejsce, skąd może wyruszyć, gdzie może zacząć… Jestem wędrowcem, który stara się przemierzać swoją ścieżkę krok po kroku. Uważnie. Czasami błądząc i gubiąc ślad, chcę iść do przodu i wciąż doświadczać. Rejestrować fotografiami swoje stany wewnętrzne, aby je zapamiętywać.

 

Otacza mnie moje miasto – moja Łódź. Tętni w żyłach. Inspiruje. Łódź współczesna, poprzemysłowa, szara, brudna i podrapana. Taką, jaką znam. Jestem świadkiem ciągłych zmian. Wchodzę w to miasto, jestem w nim, staje się nim. Łódź to tylko pretekst. Najważniejsze jest odczuwanie. Personifikacja miasta jest metaforą mnie samej.

 

Mam w sobie tyle dróg, wąskich korytarzy, bram, wielkich skrzyżowań i podziemnych przejść. Ukrywam parki i słoneczne skwery, tętnią we mnie rynki i bazary. Zaś w nocy święcę. Nad ranem płaczę mgłą. Tyle we mnie nie odkrytych miejsc.

 

Dlaczego miasto? Ponieważ jest pełne nieistniejących obrazów, odwołuje się do pamięci czasu. Pomimo że pełne jest mieszkańców, można w nim odczuć bezgraniczną samotność.

 

To proste: symboliczna maska miasta, za którą kryje się wszechobecny homo viator. Przetworzenie rzeczywistości w wyobrażenie. Miasto jest obiektem wielokrotnie fotografowanym, utrwalane przez tysiące ludzi na różnoraki sposób. Niby taki banalny temat, ale moje miasto – Łódź – jest przede wszystkim ramą dla głębszej treści. Trzeba zdrapać powierzchowny obraz, aby dojść do sedna. Kluczem do interpretacji, jest archetyp wędrowcy, wszechobecny w opowiadanej przez mnie historii o sobie samej, ukrytej pod symboliczną maską miasta. Stany wewnętrzne wyrażają dynamiczne procesy przemian wnętrza człowieka – jego ulotne stany przez pryzmat moich własnych doświadczeń. To wciąż otwarty cykl. Z metaforą miasta zestawiony jest człowiek – ów wędrowiec, obserwator, tułacz, a także pies – jego odwieczny kompan i przyjaciel, a także obrońca. Stany wewnętrzne są zaproszeniem do intymnej wędrówki w głąb ludzkiej psychiki. Obraz jest pretekstem, aby postawić pytanie o tajemnicę istnienia i w raz z odbiorcą wspólnie ją kontemplować. Odbyć podróż w porozumieniu dusz. Nieustanne próby ukazania stanów wewnętrznych… bo w Fotografii wcale nie chodzi o zdjęcia. To kolejne powody do stawiania pytań, jednocześnie poznawania odpowiedzi. To Emocje. Stać się samym patrzeniem. Być. Poczuć.

 

Katarzyna Zuzanna Krakowiak

 

Łódź – rodzinne miasto Katarzyny Krakowiak – stała się kanwą jej Stanów wewnętrznych – cyklu kilkunastu intrygujących i tajemniczych fotografii, będących metaforycznym nawiązaniem do nigdy nie kończącej się opowieści o wędrówce przez świat wyobraźni i subtelnych odczuć autorki. Zdjęcia prezentują pewną nieokreśloność, jakby wahanie co do rozpoznania i interpretacji natury otaczającej ją wielkomiejskiej rzeczywistości. Jednak z owego wahania Katarzyna Krakowiak uczyniła metodę, za pomocą której w sposób lekki, lecz dosadny, opowiada o kształcie swojej własnej wrażliwości. Zastosowanie zaś fotomontażu definiuje przedstawione prace w sposób na poły baśniowy, jednakże – dzięki specyfice fotograficznego medium – pokazuje również rzeczywiste, realne widoki tych fragmentów miasta, które wyzwoliły w autorce specyficzny stanuwagi, powodujący w niej zapewne nieco medytacyjny w charakterze rezonans w stosunku do znanych i akceptowanych przez nią miejsc. Dokumentalizm i oniryczność przekazu zarazem, to te cechy, które autorka zdaje się w pełni świadomie w swojej fotografii wykorzystywać. Monumentalny wymiar prezentowanych prac delikatnie przełamują subtelne akcenty zbudowane przez nieprzypadkowe uczestnictwo w nich sylwetek ludzkich, co nadaje całości klarowną linię narracji. Dzięki temu również wędrówka Katarzyny wydaje się być celowym poszukiwaniem, choć łatwo przewidzieć, że jego cel jest zapewne nieuchwytną utopią, i że to samo w sobie jego tropienie stanowi o sensie tej wędrówki. Jest ona bowiem celebrowaniem jednego z najbardziej istotnego dla człowieka procesu bycia w drodze ku sobie.

Dr Piotr Komorowski